Cze 122015
 

Autorka recenzji – Bożena Bendig- pedagog, prozaik, poetka, założycielka i od ponad 25 lat reżyser teatru „Res Humanae”.

Dlaczego „Zośka” i dlaczego „goła”? Myślę, że niejeden mieszkaniec Augustowa i niejeden turysta zadawali sobie to pytanie. Goła Zośka to urokliwy, oddalony od miasta o kilka kilometrów półwysep nad jeziorem Rospuda.

 Z miejscem tym związanych jest wiele tajemniczych opowieści. Udaną i twórczą rekonstrukcję kilku z nich stworzyła Barbara Ostaszewska. Jakiej  odpowiedzi udziela? Żeby przedwcześnie zbyt wiele nie zdradzić, powiem, że prowadzi czytelników po wielu ścieżkach epickich opowieści. Każdy z nich zatem znajdzie wersję, nad którą z zainteresowaniem się pochyli. Jedno jest pewne, w każdej z czterech historii, w sposób mniej czy bardziej oczywisty, zawiera się motyw nagości.

Natomiast Zośka? Czy to będzie szesnastoletnia dziewczyna z ludu, czy trzydziestoparoletnia markietanka, zawsze jest interesująco nakreśloną postacią,  z reguły rozpiętą między miłością i śmiercią. To kobieta o wyraziście zarysowanej osobowości, która świadomie bądź intuicyjnie opowiada się po stronie dobra.

Jeśli do interesującej fabuły dodamy niezwykle barwne opisy bujnej natury Ziemi Augustowskiej, dbałość Autorki o realia historyczne i obyczajowe, o indywidualizację języka bohaterów, to otrzymamy książkę, po którą z pewnością warto sięgnąć. I może stworzyć kolejną niezwykłą opowieść o Gołej Zośce…

Natura bowiem skrywa liczne tajemnice i emanuje uczuciami wielu pokoleń zakochanych…

Autorka recenzji – Lucyna Jakubiak Poręba- poetka, autorka opowiadań, reportaży, tekstów piosenek filmowa, autorka tekstów piosenek i wierszy dla dzieci, scenarzystka filmowa.

Legendy są po to, aby otwierały pola wyobraźni. A jeśli nie ma legendy, a jest miejsce frapujące nazwą i przeszłością?

To można i należy ją stworzyć.
Oto książka: „Goła Zośka echa legendy” Barbary Ostaszewskiej.  Autorka wróży jak z talii kart;  cztery kolory, cztery damy. Może tak było, może nie…
Cztery ciekawe typy kobiet: Czysta jak biały nenufar – młodziutka Zosia, ale i pełnokrwista, dojrzała markietanka. Jest bohaterka ,,szpieg”,
ale i  gorąca patriotka – dziewczyna , która nie cofnie się przed niczym. Może tak było, może nie – jak w legendzie…
Ale na pewno, czytając te cztery miniaturki psychologiczno- historyczne, można o Basi Ostaszewskiej powiedzieć jedno:
Ona jest stąd! Wszystko, o czym pisze, ma swoją wierną topografię i jest odbierane wszystkimi wyostrzonymi zmysłami.
Tu sosny naprawdę szumią, śnieg skrzy się w słońcu, tęgi mróz paraliżuje oddech, a macierzanka i mięta odurzająco pachną w świętojańską noc.
Poziomki mają smak dojrzałego lata, a o,, kocie łby ”rozbijają się końskie kopyta hardych Kozaków.
Siermiężne, pracowite życie bartników, leśników i drwali, miejsca powstańcze uświęcone krwią, okruchy życia dawnej Augustowszczyzny, to tło
dla czterech, psychologicznie wiernych, kobiecych  postaci.
Może tak było, może nie – jak to w legendzie… Chciałoby się powtórzyć, wraz z echem przeszłości: W szumie drzew, w kołysce fal – tak żyliśmy
w tej pięknej jeziorno – leśnej krainie.
Basia Ostaszewska wypełniła pustkę nieobecnej legendy.
I chwała Jej za to!

Autorka recenzji- Józefa Drozdowska – poetka, regionalistka, bibliotekarka, członek Związku Literatów Polskich.

     Spodobał mi się bardzo pomysł Basi Ostaszewskiej, by legendarną Gołą Zośkę uczynić bohaterką opowiadań, bo się Gołej Zośce należy coś więcej, niż tylko sama legenda. W prozie Barbary Ostaszewskiej stała się prawdziwą, krwistą dziewczyną i kobietą, a jej losy opowiedziane na tle historii przybliżyły ją do nas. Opowiadając o niej, opowiedziała o życiu i wyborach dziewcząt i kobiet, którym ciągle są one poddawane bez względu na czas, w jakim żyją. Nie omija je przecież ani miłość, ani trudna historia, ani radość, ani ból. W portretach naszych poprzedniczek zobaczyłam niejedną z nas.

   Opowiadania przeczytałam jednym tchem. Są interesujące i niebanalne. Wartko płynąca treść wciąga od pierwszych aż po ostatnie słowa.

   Zwróciłam szczególną uwagę na znajomość przez autorkę historii regionu i tutejszej przyrody oraz dawnego słownictwa, które dopełnia jej kunsztu. Ocala słowa, a poprzez nie przybliża atmosferę niegdysiejszych czasów, których znajomość potrzebna jest nam do zrozumienia naszych korzeni.

     Tych kilka skromnych zdań niech będzie moim podziękowanie Basi za jej pomysł i jego realizację. Czekam na następne książki. Widać, że narodziła się nam prawdziwa pisarka.

     Józefa Drozdowska